czwartek, 20 sierpnia 2015

20.08.15

Witajcie, po długiej nieobecności. Czy coś się zmieniło? Oczywiście. Minęło zaledwie siedem miesięcy, szczerze mówiąc zapomniałam o tym pamiętniku. Wybaczcie. Wiem, że nikt tego nie czyta.. Ale jeśli tak, to wiedz, że się cieszę. Może ci pomogę? Może masz takie same problemy co ja? Uwierzcie, jest nas wielu. Nie kryjcie się ze swoimi problemami. Nie chowajcie uczuć swoich głęboko w sobie, bo one się w końcu spotęgują i obrócą przeciwko wam. Tak samo jest ze mną, nie wyleczyłam się. Ciągle próbuję czegoś nowego, żeby zapomnieć? Żeby zmienić coś w swoim życiu. Rana od przeszłości pozostaje, ale nie możemy przez to zrujnować swojego życia. Moi rodzice czasami nie są tacy źli.. Dziwicie się, że to piszę? No tak, w końcu przez całe życie nie usłyszałam od nich słowa "kocham cię, jestem z ciebie dumna/y" ale to nic, teraz jestem silniejsza i takie słowa jak " jesteś najgorsza, jesteś gruba, brzydka, nic nie osiągniesz w życiu" mnie nie dotykają, chyba, że powiedzą na prawdę coś okropnego.. Wtedy wybucham? Niee.. Zamykam się w pokoju, przytulam do poduszki i nie ma mnie dla świata.. Jestem tylko ja i mój płacz. Ale po tym, czuję się lekka.. Czuję, że cała złość i smutek uleciały i znowu zaczynam walczyć. Nie bójcie się okazywać uczuć, musicie to robić. Inaczej staniecie się wrakiem człowieka. Pomyślcie, dlaczego ja mam cierpieć? Przecież nie  zrobiłam nic złego, to ktoś zrobił mi. Jeśli zaczniecie pracę nad sobą będziecie chcieli żyć! Myślicie, że tylko tak piszę? Nie, sama to przeżyłam i nadal przeżywam. Pogodziłam się ze sobą, ze swoją przeszłością? Nie, z nią nadal się godzę. Najważniejsze to wybaczyć oprawcą, nie ważne kim byli lub są.. Sąsiad? Koledzy z klasy, ze szkoły? Rodzice? Ktoś nieznajomy? Nie ważne, powiedzcie im: wybaczam tobie, to co mi zrobiłeś/robisz. To ty jesteś zły, ja jestem dobra, jestem czysta, nic nie zrobiłam. Ty zrobiłeś. A teraz napiszcie na kartce, w telefonie, w notatniku, nie ważne gdzie, napiszcie 5 swoich dobrych cech. Od razu lepiej? My wszyscy, jesteśmy cudowni. Uwierzmy w końcu w siebie. Zaufajmy sobie.

poniedziałek, 9 lutego 2015

09.02.15

  Cześć wam, postanowiłam prowadzić pamiętnik. Wybaczcie, że akurat w takiej postaci, lecz już nie wiem jak mam sobie ulżyć. Nikt nie chce mnie wysłuchać, zrozumieć. Pomyślicie pewnie, że kolejna nastolatka, która uważa, że ma ch***we życie. Ach, ta dzisiejsza młodzież. Uwierzcie mi, że dla nas taki problem, który dla was jest błahostką może być trudny do pokonania.

Zacznijmy od mojego dzieciństwa. Kolorowe nie było. Zresztą pamiętam więcej tych złych chwil, ponieważ one przeważają nad dobrymi. Bicie, nawet za to, że jako małe dziecko nie wiedziałam co to znaczy posprzątać po sobie. Skąd mogłam wiedzieć? Ale cóż. Doświadczyłam chyba każdego rodzaju przemocy jaka może być. Nie tylko od strony rodziców, babci, ojca mojego kolegi z dzieciństwa, przyjaciół, a także osób, których praktycznie nie znałam. Przemoc psychiczna, seksualna i fizyczna. To co wyrządzili mi ludzie, których bardzo kochałam i w sumie nadal wyrządzają co po niektórzy, tego nie zapomnę. Mam wielkie rany po każdym przykrym słowie, po każdym uderzeniu pasem, po każdym upokarzającym mnie zdaniu. Jednak nadal żyję, śmierć nie jest rozwiązaniem. Chociaż bardzo często myślałam, że to jedyne wyjście z sytuacji. Niestety Bóg nie pozwolił mi iść na skróty. Nie wiem co mnie czeka w przyszłości. Bardzo często myślę co było, jest teraz, a także co będzie. Cały czas o tym myślę. To mnie prześladuje. Nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mogę oddychać. Czuję ulgę, gdy płaczę. Tak, to jedyne co mi zostało. Większość z was powie mi, że mam się wziąć w garść. To nie koniec świata, inni sobie poradzili to ja też. Ale ja nie jestem INNI. Jestem sobą, niestety nie jestem taka silna, jak oni. Gratuluję tym, co się podnieśli po takim gównie. Na prawdę, wiem jak jest trudno. Ja z każdym dniem staram się przezwyciężać swoje lęki, swoje życie, swoją codzienność. Walczę z nią. Aby mieć lepszą przyszłość. Ale przychodzi wieczór. I czuję, że jestem z tym wszystkim sama. Problemy dają górę i upadam. Rano robię jeden krok do przodu, a wieczorem dwa do tyłu. Przegrana pozycja prawda? Trudno. Właśnie teraz, gdy to piszę jest mi ciężej niż było godzinę temu. Chcę to wyrzucić z siebie, dlatego postanowiłam prowadzić swój pamiętnik. 
Love, panna A.